Menu Content/Inhalt
Na początek! arrow Z ostatniej chwili...
Advertisement
Advertisement
Advertisement
Z ostatniej chwili...
Akcja "puknij w auto" ;)

Myślę, że czas na akcję "puknij w auto"
I nie chodzi o to, że dostaniemy dotację od blacharni i lakierni samochodowych jak to napiszę :) (choć miło by było...)
Robi się coraz zimniej, koty łaskawszym okiem patrzą na ... nasze auta.
Dotąd wyjące potwory - teraz stają się źródłem ciepła. Grzeją się na maskach, włażą na nadkola, w okolice silnika. Jeśli zasną zbyt mocno mogą się nie obudzić - zginą na drodze lub zmasakrowane przez mechanizmy pod maską.
Tak więc kochani kierowcy - zanim uruchomicie silnik - puknijcie swoje auto ;) Ze 3 razy w maskę, drobne kopnięcie w oponę. Zapewne po kilku dniach będziecie mieć sporą widownię wśród sąsiadów ale co tam - przynajmniej nie skrzywdzicie żadnego zwierza...
Spójrzcie na małych mechaników z tego tygodnia - mogły zginąć gdyby ktoś nie zauważył, że ukryły się pod maską...

 
Etna - drżący kociak


Etna to małe kocie dziecko. Dziecko, które cały czas drży. W badaniach nie znaleziono nic niepokojącego – możliwe, że przyczyna tkwi w psychice. Mała uspokaja się, kiedy może się do kogoś przytulić – do kota, psa, człowieka. Kto ulituję się nad maluchem? Ona bardzo potrzebuje kogoś do tulenia…
Tel. 506 137 081 Jagoda

 
Kochani, szczepcie swoje koty.

Panleukopenia szaleje. Kocięta umierają.

Wirus jest wyjątkowo paskudny. Nie daje objawów przez 5-10 dni. Kot wygląda zdrowiutko (a może zarażać) Potem może przenieść się do lepszego świata w ciagu kilku godzin.Po wystąpieniu objawów szanse na przeżycie są niewielkie.
TO nic, że wasz kot nie wychodzi.
To świństwo można przynieść na butach, na ubraniu, może przetrwać nawet wysokie i niskie temperatury. Utrzymuje się w pomieszczeniach przez rok.
Im więcej  kotów będzi zaszczepionych tym wirus będzie miał mniejsze szanse.
My już nie mamy łez by płakać nad nimi. Kiedy przyjeżdżają maleństwa z objawami i zaczyna się walka o nie często wiadomo, że nie uda się wygrać.
A cały czas dzwoni/pisze ktoś że "znalazł kotka/kotki/kocięta"
Pomyślcie - może ktoś ma łazienkę? ;) Lub kawałek miejsca (oraz zaszczepione koty rezydentów) i może przygarnąć jakiegoś maluszka na tymczas?
Sytuacja jest patowa - przyjęcie nowego kotka do stada zdrowych naraża je na śmiertelne niebezpieczeństwo. Umieszenie w miejscu gdzie była zaraza jest dla niego wyrokiem. Odkażanie, lampy bakteriobójcze, surowica cały czas w użyciu. A mimo to umierają :(
Przedwczoraj odszedł maleńki Bunio- słodki kocurek, każdy by chciał takiego Bunia. Choroba pokonała go w ciągu 7 godzin. Oby był ostatnim, który zachorował...


 
Zapraszamy na Wystawę Kotów
Kotki, kocury i kocięta - już w ten weekend odbędzie się Międzynarodowa Wystawa Kotów. Można będzie nasycić oczęta kocim pięknem a przy okazji wesprzeć nasze bezdomniaki :)
Wpadajcie Wy, synowie z żonami, córki z mężami oraz wszyscy krewni i znajomi królika :)

Im nas więcej tym będzie sympatyczniej.

 
Zmieniony ( 28.09.2017. )
 
Znów dobra zmiana :)

Chcę Wam pokazać dobrą zmianę ;)
Składniki:jedna kotka-zdechotka, dobrzy ludzie którzy ja znaleźli i zaczęli leczyć, kochana p. Beatka która pielęgnowała ją później i w końcu dobry dom...
I tak zdychotka Bielinka przeobraziła się w Bunny  -  jakby nie patrzeć Króliczka ( napis playboy w tle hm...załóżmy że zbieżność przypadkowa;)
Razem możemy dokonywać takich cudów. Dzięki.

 
Ech...ludzie :(

Ech ludzie mają pomysły:( Wczoraj kumulacja - rano pan znalazł na balkonie karton z kociakami. Malusimi, może 4 dni. Bezradne, pełzające. Ktoś oderwał od ciepłej mamuni, zapakował i wystawił na przypadkowym balkonie. A że zostały znalezione dopiero po paru godzinach nie było już co zbierać:(
W nocy natomiast - 3  "Duszki" - ledwo samo jedzące kocięta koło cmentarza. W jakiś krzakach - naprawdę miały dużo szczęścia że ktoś je znalazł. Mają chore oczęta, są odwodnione - nie wiadomo jak długo były na upale. Ale czepiają się życia wszystkimi pazurkami.


Potrzebują dużo ciepłych myśli.
Porzebują miejsca gdzie mogłyby dojśc do siebie - może ktoś chcialby je przytulić? Lub przejąć  pomóc w znalezieniu domu Boby Budownicze - są u tej samej pani a z racji na szalejący w regonie tyfus nie powinny się spotkać :(
Potrzebują też pieniążków na lecznie. Środki miejskie się kończą a te maluszki będa potrzebowały leczenia :(
Fundacja Kotkowo
Nr konta: 87 1540 1216 2054 4458 2306 0001
Z dopiskiem : "Darowizna dla Duszków"

 
Czasem wstyd być człowiekiem :(


Nie wyobrażacie sobie jak ciężko o tym pisać i to oglądać
Jak można mieć nadzieję na ludzkie uczucia widząc, jak skrzywdzono te maleństwa?
Łapka została znaleziona w przydrożnym rowie. Obolała, przerażona tuliła się kurczowo do nieprzytomnej siostrzyczki. Nie wiemy co się stało – obrażenia nie wskazują na wypadek komunikacyjny ani na poturbowanie przez psa. Prawdopodobnie jakiś „człowiek” pastwił się nad maleńkimi, bezbronnymi kociętami.
Łapce ktoś obciął przednią łapkę, uszkodził paluszki tylnej. Buźka – prawdopodobnie kopnięta miała pęknięte podniebienie. Obie kruszynki przeszły skomplikowane operacje –opatrzono kikut łapki, amputowano dwa paluszki, zszyto podniebienie. Nie wiadomo czy przeżyją – dla maleńkiego organizmu to wielkie wyzwanie. Czepiają się jednak życia wszystkimi pazurkami.

Kotki potrzebują wielu ciepłych myśli.
I domów, które przekonają te maleństwa, że nie każdy człowiek jest potworem.
Tel. 505 264 235 dr Asia
Kotki są pod opieką lecznicy Boliłapka


Zbieramy też pieniążki na pokrycie kosztów operacji.

Nr konta: 87 1540 1216 2054 4458 2306 0001

Z dopiskiek "Darowizna dla Łapki i Buźki"


 
Dramat osieroconych kotów

Po śmierci  samotnej kobiety pod blokiem z dnia na dzień wylądowało 6 kotów. Gdy pani Kasia jeszcze była w szpitalu była nadzieja że wróci… Ponad miesiąc koty czekały, wchodziły na balkon i zaglądały przez szybę w nadziei że Pani im otworzy. Ale pani Kasia umarła. Koty nie rozumieją, że nie ma już pani, która głaskała, karmiła, mówiła do nich czułe słowa.
One nadal czekają... Niedługo zaczną przesadzać. W mieszkaniu pojawią się nowi lokatorzy, a 6 kotów koczujących pod balkonem i wskakującym na niego  będzie problemem :( Pani Kasi nie udało się uratować. Pomóżmy uratować jej koty.
 Wszystkie są wykastrowane, wysterylizowane. Koty mogą iść do domów w pojedynkę chociaż marzy nam się dwupak, koty są bardzo ze sobą zżyte. Dobrze byłoby również, gdyby nowi opiekunowie mieszkali na parterze lub w domach, bo koty są przyzwyczajone do wychodzenia na dwór.
Kontakt:
693 828 965 Ania
504 572 006 Paulina (proszę o kontakt po 16)
Czarny to Kocurek ok. 8 letni, lubi być z ludźmi jak najbliżej. Domaga się uwagi i mruczy już na samą myśl o głaskaniu.
Szary z białym krawatem i skarpetami to ok. 3 letni kocurek, gdy zobaczy człowieka od razu nadstawia główkę do głaskania.
Szara  z białym krawatem i skarpetami, identyczna jak jej syn mamusia. Ok. 5 letnia kotka.
Milejdi to długowłosa niebieska koteczka, nieufna w pierwszym kontakcie z człowiekiem, potrzebuje czasu żeby zaufać.
Lucjan to starszy bury kot, trochę ostrożny w kontakcie z człowiekiem.
Burasek to ok. 2 letni kawalek, przeszedł badania, testy fiv felv negatywne, zdrowy i gotowy na zamieszkanie w nowym domu.

Zmieniony ( 27.07.2017. )
 
««  start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast.  » koniec »»